Mini Atlantyk z pięknymi wyspami.
Ruszamy przez Atlantyk. Tym razem znów nie w formule regat ARC, bo szkoda tracić piękne miejsca na trasie. A takimi są właśnie wyspy Republiki Zielonego Przylądka.
Rejs zaczniemy na Gran Canarii, jeszcze na Wyspach Kanaryjskich, najprawdopodobniej zrobimy mały rozruch… czyli przepłyniemy na El Hierro, aby zaaklimatyzować Załogę, przyzwyczaić do fali i odwiedzić najrzadziej odwiedzaną wyspę z grup Wysp Szczęśliwych. A odwiedzana jest najrzadziej z racji położenia, natomiast przyrodniczo i pod kątem atrakcji, w mojej ocenie jest obecnie numerem 1. Chyba że Załoga, zaprawiona w bojach, będzie gotowa od razu wyruszyć w kilkusetmilowy skok, to pożeglujemy wprost na Cabo Verde.
Z Wysp Kanaryjskich załapiemy się na praktycznie stały passatowy wiatr, który wieje w tym miejscu z północnego-wschodu, by w dość szybkiej i przyjemnej żegludze dotrzeć do Wysp Zielonego Przylądka. A to już wyjątkowa, kolorowa, dość egzotyczna z polskiej perspektywy, Afryka. Kto nie był… koniecznie niech nadrobi.
Ten etap wydłużamy do pełnych dwóch tygodni, aby mieć kilka dni na penetrację Wysp Zielonego Przylądka. Może będzie Sal, a może Wyspa Świętego Mikołaja? Pewne jest, że tym razem rejs zakończymy w Mindelo na wyspie Sao Vincente, gdzie jest jedyna marina w obrębie Cabo Verde.
Cały rejs to około 900 – 1000 mil, z czego najdłuższy skok wyniesie ok. 700 mil.
Na Cabo Verde ważne, by wiedzieć, że nie ma portów czy marin (oprócz tej w Mindelo). W wielu miejscach staje się na dziko, a do plaży czy do nabrzeża dopływa się pontonem. Jest to także elementem naszej przygody. Na szczęście mamy dobry ponton, większy i z mocniejszym silnikiem.
Kto się pisze na przygodę? Bo przecież żeglarstwo to zbieranie anegdot.
Bee Wet czeka na Was. Jacht jest szybki, suchy i świetnie wyposażony. Ma dodatkowe żagle, które sprawią ogromną radość żeglugi w każdych warunkach. Coroczne modernizacje sprawiają, że jest przygotowany na daleką, bezpieczną i komfortową żeglugę. Jacht jest ogrzewany, a Załoga i Kapitan śpią tylko w kabinach – messa pozostaje miejscem spotkań, zabaw i odpoczynku. Po rejsie wystawiamy opinię żeglarską honorowaną przez PZŻ.
Cena: 4900 PLN
wolnych miejsc: 6
prowadzi: Wojciech Górecki
W cenie:
- czarter jachtu Bee Wet – śpimy tylko w kabinach,
- poduszki, koce, poszewki (warto zabrać śpiwór),
- opieka profesjonalnego kapitana,
- ubezpieczenie w czasie zaokrętowania na jachcie NNW i od akcji ratowniczych z polisy jachtu Pantaenius,
- gadżet Kanon Sailing Team,
- 14 punktów zniżkowych w programie Milomierz Kanona.
Dodatkowe opłaty:
- dojazd,
- transit log (sprzątanie) 40 EUR – można być zwolnionym z tej opłaty, zapytaj Kanon Sailing,
- zalecane dodatkowe ubezpieczenie w czasie przebywania na lądzie,
- „kasa jachtowa“ dotycząca wyżywienia na jachcie, opłat za porty, paliwa do jachtu, szacunkowo 25 – 50 EUR/os./dzień (lub równowartość w odpowiedniej walucie). Wydatki zapisywane w Załodze przy pomocy powszechnie dostępnych aplikacji ułatwiających rozliczanie.
